Krzysztof Jackowski mówi wprost o tajemniczej śmierci Andrzeja Leppera. ”Ja w to nie wierzę”

Krzysztof Jackowski i śp. Andrzej Lepper. Foto: YouTube/ wikicommons

Krzysztof Jackowski i śp. Andrzej Lepper. Foto: YouTube/ wikicommons

Najbardziej znany jasnowidz w kraju Krzysztof Jackowski, nie wierzy w samobójstwo lidera Samoobrony Andrzeja Leppera. „Ja w to nie wierzę. (…) Wróciłem do domu, odpaliłem telewizor, akurat była konferencja rzecznika KGP, Sokołowskiego, który powiedział, że ze wstępnych ustaleń wynika, że Lepper popełnił samobójstwo. Jak tak szybko można diagnozować taką sytuację?” – dziwi się jasnowidz z Człuchowa. 

Jasnowidz z Człuchowa, który przez wiele lat utrzymywał, dość bliskie kontakty z liderem Samoobrony bardzo mocno przeżywał śmierć swojego kolegi. W trakcie programu bardzo mocno podważał oficjalną wersję, jakoby miało być to samobójstwo polityka.



„Wiecie, że okno, które było otwarte, nigdy nie było otwierane? To było okno od strony rusztowania. Tacy ludzie nie popełniają samobójstwa (…) Jest to bardzo niebezpieczne, po tym jak załatwiono sprawę śmierci Leppera, to widzę, że jest ogólne polityczne przyzwolenie na coś takiego” – stwierdził.

„Dlaczego ten facet (z CBŚ – red.) dzwoni do mnie po dziesięciu latach i pyta, co ja sądzę o śmierci Leppera. On zadzwonił drugi raz i pyta: „i co Pan sądzi?”. Ja mu mówię: to było do przewidzenia, on był załamany, poszedł w wielką politykę, dostał kopniaka, nie wytrzymała psychika. Nigdy więcej nie zadzwonił” – dodał.

Krzysztof Jackowski przyznał również, że w jego domu pojawili się „tajemniczy goście”, którzy zakazali mówić mu o szczegółach swoich widzeń i przemyśleń na temat Andrzeja Leppera.

„Kiedy wszedłem na górę zobaczyłem dwóch ludzi, jednego z nich znałem. Człowiek przyszedł mi lojalnie powiedzieć, żebym nie wypowiadał się na temat śmierci Leppera. Brzmiało to jak przestroga. Taki sen, a potem takie zdarzenie” – podsumował.

Do dziś tajemnicza śmierć Andrzeja Leppera pozostaje mroczną zagadką.

Źródło: Youtube.com/KrzysztofJackowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *