Polski Fritzl, Krzysztof Bartoszuk fot. screen TVP 1

Szokujące! Szczera spowiedź polskiego Fritzla: „Córka sama rozpinała mi rozporek. Uległem dzieciakowi!”

12 lat więzienia, taki wyrok usłyszał Krzysztof Bartoszuk znany jako polski Fritzl. We wrześniu 2008 roku jego córka opowiedziała policji i dziennikarzom o trwającym kilka lat, życiowym dramacie. Ojciec gwałcił ją i więził. Urodziła mu dwoje dzieci, które musiała pozostawić w szpitalu. Teraz, po latach mężczyzna szczerze i szokująco opowiada o swoich relacjach „rodzinnych”.

Bartoszuk to mieszkaniec niewielkiej miejscowości niedaleko Siemiatycz na Podlasiu. Mężczyzna od początku twierdził, że wszystkie przedstawione mu zarzuty były kompletnie zmyślone.



Bo głupot jest tyle naopowiadanych. Nikt nie był głodzony ani przetrzymywany. Ani w moim domu, ani mojej matki. Zrobili z nas bandytów w tabloidach. Dlatego nie chciałem rozmawiać z brukowcami, choć 10 tysięcy dawali – mówił dziennikarzowi Gazety Wyborczej.

Choć cała postać „polskiego Fritzla” wydaje się po ludzku „ciekawa”, to jednak głównym elementem rozmowy były naturalnie gwałty na córce, za co mężczyzna został skazany. Co ważne, on sam przyznaje, że do takowych oczywiście dochodziło, jednak zrzuca z siebie odpowiedzialność.

Zaczęło się niewinnie, nie wiadomo skąd, jak i kiedy. Jak człowiek ma miękkie serce, to musi mieć twardą dupę. Dziś wiem – to był mój błąd. Pomyślałem: może zrobię to raz i będzie spokój. Nie bronię siebie, to moja wielka głupota. Dziś bym ją za bety wziął, po twarzy raz, dwa razy dał i byłby spokój – mówił.

Jeśli córka przychodzi i rozpina mi rozporek, to co ja mam zrobić? Przecież na policję sam na siebie nie doniosę. Żonie powiedziałem, żeby coś z tym zrobiła. Dwa razy w gębę jej przywaliła, za włosy wytargała, trochę spokoju było. A potem znowu się zaczynało. Wszystko to córki sprężyna. Zboczona seksualnie jest – dodał.

W pewnym momencie pojawiło się pytanie, które wydaje się naturalne, a mianowicie – czy zdaniem mężczyzny, współżycie z córką jest normalne?

Nie jest. Ale jeśli ona mówi, że pięć lat ją do tego zmuszałem, to jest to nieprawda. Ja różne propozycje od klientek miałem. Tylko teraz zdziadziałem, ale wcześniej nic mi nie brakowało. Nigdy za babami nie ganiałem – odpowiedział.

Dziś 16-, 17-latki wyglądają jak 20-letnie kobiety. Szybko dojrzewają. Ale nie ganiałem za córką. To ona za mną ganiała. Musiałbym ją na okrągło bić, żeby tego nie robiła. Nawet żona jej powiedziała: „Odpier… się od mojego męża”. Dałbym wam te SMS-y do poczytania. Włosy dęba stają – dodał.

Szokujący może być również fragment dotyczący dzieci pochodzących z gwałtów na córce. W 2005 i 2007 roku Alicja miała bowiem urodzić dwóch chłopców.

Nie powiem tak, nie powiem nie. Nikt mi badań DNA nie robił – stwierdził Bartoszuk.

Nie miałem na to wpływu (red. pozostawienie w szpitalu). Oddały dzieci, nie chciały ich chować – podkreślił.

Na koniec rozmowy pojawiła się kwestia patologii oraz żalu za swoje zachowanie. Jak można się było tego spodziewać, takowego u Krzysztofa Bartoszuka kompletnie nie widać.

Żebym miał dzisiejszy rozum, to bym wtedy córce majtki ściągnął, przewiesił przez taboret, porządnie zlał, tak, żeby się zeszczała i zesrała z bólu. Przynajmniej bym wiedział, za co siedzę. Dziś bym inaczej zareagował. Uległem dzieciakowi – podsumował.

Źródło: Bialystok.Wyborcza.pl

1 Comment

  1. CO ZA BYDLE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *