0

Aktor i były działacz PiS oskarżony! Bartłomiej M. odurzał i gwałcił nastolatki

Share

Do sądu skierowano akt oskarżenia przeciwko Bartłomiejowi M. Aktor, fotograf i były działacz PiS miał popełnić 14 przestępstw przeciwko wolności seksualnej.

Bartłomiej M. to były kandydat Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Sejmu i nie tylko. Był znany z udziału w spotach reklamowych, miał również epizody w “Barwach Szczęścia”, “Ojcu Mateuszu” czy filmach Patryka Vegi.

9 września do Sądu Okręgowego w Warszawie Prokuratura Regionalna w Warszawie skierowała akt oskarżenia przeciwko Bartłomiejowi M., któremu zarzuca się popełnienie 14 przestępstw przeciwko wolności seksualnej od 2004 do 2016 roku.

Jak wynika z ustaleń śledztwa, oskarżony pod pretekstem wykonywania sesji zdjęciowych zwabiał nastoletnie dziewczyny, z których najmłodsze miały 14 lat, a najstarsza 17 lat, głównie do wynajmowanego przez siebie mieszkania w Warszawie, a następnie po podaniu im alkoholu lub środka odurzającego doprowadzał je do obcowania płciowego lub innych czynności seksualnych – przekazał rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie Marcin Saduś.

Jak podkreślił prokurator, według zeznań pokrzywdzonych mężczyzna sugerował, że jest znanym i wpływowym aktorem telewizyjnym, a „profesjonalne sesje mogą je wypromować”. Jednak Bartłomiej M. nie był profesjonalnym fotografem, zdjęcia z udziałem nagich kobiet nigdy nie publikował, a za sesje nie pobierał wynagrodzenia.

Z materiału dowodowego wynika, że wzbudzał zaufanie małoletnich, wykorzystywał ich naiwność oraz brak doświadczenia. Pokrzywdzone wskazywały ponadto, że z perspektywy czasu czuły się inaczej niż po spożyciu samego alkoholu. Pokrzywdzone często traciły świadomość lub były półsenne oraz bezwładne – wyjaśnił.

W toku śledztwa Bartłomiej M. był kilkakrotnie przesłuchiwany. Konsekwentnie nie przyznawał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, złożył wyjaśnienia sprzeczne z pozostałymi uzyskanymi przez prokuratora dowodami. Spójność zeznań pokrzywdzonych w zakresie jego modus operandi podejrzany tłumaczył spiskiem bliżej nieokreślonych osób – dodał prokurator.