1

Dziewczyna z „kamerek” szczerze o swojej profesji. „Oglądają mnie biznesmeni i wysocy urzędnicy”

Share

Kilkaset złotych w zaledwie kilka minut, a kilka tysięcy miesięcznie – to zarobki na które mogą liczyć tzw. „żetoniary”, a więc dziewczyny, które oferują w internecie swoje wdzięki prezentowane za pomocą kamery internetowej. Jak się okazuje, takie kobiety, uwielbiają swoją pracę.

W rozmowie z dziennikarzem naTemat.pl pozostająca anonimową użytkowniczka jednego z takich portali opowiedziała o kulisach swojej pracy. Jak podkreśliła, rozumie, że jej profesja jest znakiem obecnych czasów.

Kiedyś małolaty łapały w takich centrach handlowych sponsorów, a teraz siedzą przed kamerkami. Mrugają okiem, siedząc na przeciw uśmiechają się słodko – mówi.

Jak się okazuje, bardzo często zdarza się, że jednego dnia można zarobić pieniądze, na które większość społeczeństwa musi pracować cały miesiąc.

Najwięcej zarobiłam około 4 tysięcy złotych jednego dnia. Mam po prostu fana, który jest bardzo bogaty. Chciał ze mną porozmawiać i płacił za privy. U mnie parę minut na privie kosztuje około stu złotych, a on chciał dłużej porozmawiać… – wspomina dziewczyna.

Co ciekawe, prezentujące swoje wdzięki na kamerach kobiety, nie uważają tego za jakąkolwiek formę prostytucji. Twierdzą bowiem, że są zupełnie inne niż „koleżanki” będące na tzw. sponsoringu.

Wiesz kto według mnie się sprzedaje? Panienki, które nie potrafią zarobić same pieniędzy i są z facetem tylko dla jego kasy, bo są nieporadne. Ja nikogo nie proszę o pieniądze – zarabiam je sama. Mnie bogaty grubasek nie daje co miesiąc na ratkę za mieszkanie. Nie muszę też mrugać rzęskami do narzeczonego po pieniądze na buty. Wolę pokazać tyłek w kamerce, bo w każdej chwili mogę ją wyłączyć i polecieć na Haiti, bawić się, z kim chcę i jak chcę – przyznaje.

Źródło: naTemat.pl