0

PILNE! Putin uznaje DRL i ŁRL. Co to oznacza? M.J. Orłowski: To może być wojna, ale wojna DOMOWA na Ukrainie

Share

Dzisiejsze, nagłe wycie pseudo ekspertów dotyczące decyzji Władimira Putina o uznaniu niepodległości DRL i ŁRL pokazuje jasno, że zdecydowana większość kompletnie nie rozumie polityki wschodniej – mówi nam Marcin Jan Orłowski, redaktor naczelny Krul TV i Wolność TV.

Przypomnijmy, przez chwilą Władimir Putin oficjalnie podpisał dekret uznający Doniecką Republikę Ludową oraz Ługańską Republikę Ludową. Oznacza to, że Federacja Rosyjska będzie uznawała pełną niepodległość tych tworów.

Co oznacza ta decyzja? Jakie pociągnie za sobą konsekwencje? O to pytamy Marcina Jana Orłowskiego, redaktora naczelnego Krul TV i Wolność TV, a wcześniej m.in. korespondenta telewizji SuperStacja z Ukrainy.

Scenariusz był i jest bardzo prosty do przewidzenia. Mówiliśmy już o tym kilkanaście dni temu w analizie, którą przeprowadzaliśmy wraz z prezesem Januszem Korwin-Mikke. Dzisiejsza decyzja to zaproszenie do tego, aby władze separatystycznych republik poprosiły Władimira Putina, aby ten wprowadził na ich teren wojska Federacji Rosyjskiej. Prawdopodobnie powstaną stałe bazy, których oficjalnym zadaniem będzie obrona obywateli rosyjskich przed agresją ze strony „faszystowskich sił terrorystycznych” z Ukrainy – mówi.

Fakt tego, że nagle zaczęło się wycie europejskich polityków pokazuje dobitnie, że ci ludzie kompletnie nie rozumieją, co dzieje się na wschodzie Europy.- dodaje.

Zdaniem Orłowskiego oczkiem w głowie nie powinna być teraz „ogólnie” Ukraina, a postać samego Wołodymira Zełeńskiego. Jego zdaniem prezydent Ukrainy jest w sytuacji nie do pozazdroszczenia, która co więcej może doprowadzić do wojny domowej.

Hasło „wojna”, moim zdaniem, już niedługo może się zmienić w „wojna domowa”. Zełeński ma obecnie dwa wyjścia, obydwa mogą się zakończyć tragicznie dla kraju i niego samego. Jeśli bowiem uzna, że sprawa z DRL i ŁRL jest przegrana – to narodowcy ruszą na niego z przeogromną siłą. Należy pamiętać, że wśród ich szeregów są również weterani wojny w Donbasie, którzy potrafią posługiwać się bronią i nie zawahają się jej użyć. Jeśli „Sługa Narodu” będzie chciał się obronić na stołku i nie skończyć jak Janukowycz, będzie musiał pójść na wymianę ognia – przewiduje redaktor.

Drugi scenariusz to podporządkowanie się woli nacjonalistów i atak na Donieck. W tym przypadku jednak oznaczałoby to natychmiastowe rozpoczęcie otwartego konfliktu z Rosją i odsunięcie się części świata „zachodu”. W taki rozwój sytuacji można uwierzyć jeśli przyjmie się założenie, że głównym rozgrywającym i jednocześnie stroną dążącą do konfliktu są Stany Zjednoczone, a Zełeński jest jedynie wykonawcą ich poleceń – dodaje.