7

Prof. Horban żali się w mediach! „Pracowaliśmy dzień i noc. Za darmo”!

Share

Koledzy byli zmęczeni atakami na nich, a pod koniec roku tym, że nikt z decydentów ich nie słucha. Podzielam ich frustracje – twierdzi prof. Andrzej Horban, doradca premiera ds. COVID-19.

W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” jeden z najbardziej popularnych „korona ekspertów” w kraju tłumaczył decyzję o dymisji 13 z 17 członków Rady Medycznej. Jak się okazuje, problemem mogły być np. pieniądze.

To poważni ludzie. Pracowaliśmy dzień i noc. Za darmo. Nasza praca to nie tylko udział w posiedzeniach Rady, ale też stała wymiana poglądów poprzez e-maile, spotkania w różnych gremiach międzynarodowych – stwierdza prof. Horban.

A przecież większość z nas to osoby mające codziennie dziesiątki pacjentów. Proszę pomyśleć – na szpitalnym oddziale, mimo naszych wysiłków, umierają ludzie, a po południu trzeba dyskutować z osobami, które podważają sens szczepień. Tych, którzy im uwierzyli, widziałeś rano na oddziale w stanie często krytycznym. Wszystkie stanowiska publikowaliśmy oficjalnie, w większości spotkań uczestniczył premier lub minister zdrowia. Wszyscy wypowiadaliśmy się w mediach. Nasz głos był słyszany, ale też okazało się, że był różnie zrozumiany – dodał.

Jak zwykle w tego typu rozmowach pojawiła się również kwestia „antyszczepionkowców”. Zdaniem prof. Andrzeja Horbana to jeden z największych problemów, który obecnie mamy w Polsce.

Nosić maski, trzymać dystans, a w skrajnych przypadkach stosować nawet lockdown. Jak to jest skuteczne, przekonaliśmy się na wiosnę 2020 r., kiedy w Polsce wszyscy przykładnie tych zasad przestrzegali. Ale każde rozwiązanie ma także złe strony: załamanie gospodarcze, inflacja, szkody społeczne. Ale przecież pojawił się lek chroniący albo przed śmiercią, albo przed ciężkim przebiegiem choroby – mówił „korona ekspert”.

Faktycznie część społeczeństwa z przyczyn sobie tylko wiadomych postanowiła, że nie będzie się szczepić, godząc się na chorobę i ewentualną śmierć. Gdyby to był margines, to trudno, jeśli jednak ten margines w krajach oświeconych, jak u nas czy w Stanach Zjednoczonych Ameryki, osiąga 40 proc., to z powrotem stajemy przed faktem nawrotu zakażeń i znacznej liczby zgonów przedwczesnych, których moglibyśmy uniknąć – podsumował.

Źródło: Rzeczpospolita