0

Rosjanie wygrają bitwę od Donbas?! Płk Lewandowski: Strona ukraińska ma poważne problemy

Share

Napór trwa i Rosjanie przesuwają się do przodu. Nie jest to jeszcze to, co w wojsku określa się „włamaniem”, ale strona ukraińska ma tam poważne problemy – mówi płk rez. Piotr Lewandowski, oceniając sytuację na południowym-wschodzie Ukrainy.

Weteran z Iraku i Afganistanu, w rozmowie z portalem o2.pl, nie ukrywa, że rozgrywający się obecnie etap wojny na Ukrainie nie wygląda dobrze dla obrońców. Jego zdaniem Rosjanie rozdają karty i działają bardzo skutecznie.

Napór trwa i Rosjanie przesuwają się do przodu. Nie jest to jeszcze to, co w wojsku określa się „włamaniem”, ale strona ukraińska ma tam poważne problemy. Kierunek ze strony Iziumu jest zbieżny z kierunkiem z Rubiżnego, gdzie – moim zdaniem – Rosja rozmieściła główne siły – tłumaczy.

Z mediów wiemy o uderzeniu z kierunku Iziumu i dalej na wschód – z rejonu Gorłowki, a może nawet jeszcze głębiej. Ale rosyjski głównodowodzący teatru działań gen. Aleksandr Dwornikow chyba tego tak nie zaplanował. Co dobrze o nim świadczy jako o dowódcy – dodaje.

Płk Lewandowski twierdzi, że wojska Federacji Rosyjskiej są obecnie dobrze zarządzane, wyciągnięto bowiem wnioski z pierwszej, nieudanej dla Rosjan części wojny.

Dwornikow robi dokładnie to, czego uczono rosyjskich dowódców. Nie ma w tym finezji, ale przy dużej przewadze artyleryjskiej jest to taktyka skuteczna. Być może artyleria rosyjska nie działa tak skutecznie jak manewrująca, wykonująca rajdy artyleria ukraińska, ale ma zdecydowaną przewagę. Po stronie ukraińskiej jeszcze do niedawna „walczył teren”, ale teraz, kiedy skończyły się intensywne deszcze, Rosjanie mogą rozwinąć natarcie frontem o szerokości ok. 250 km – stwierdza.

Weteran z Iraku nie ma dobrych wieści dotyczących żołnierzy ukraińskich. Jego zdaniem walka przez dwa miesiące doprowadziła do bardzo dużych strat i utraty części możliwości bojowych.

Nie znamy strat ich brygad, ale możemy założyć, że niektóre z nich sięgają 60, może nawet 70 procent, więc są na granicy rozbicia. Oczywiście, trzyma ich wola walki, odwody ukraińskie cały czas walczą, ale mimo to Rosjanie idą do przodu. Powoli, ale skutecznie. Przy czym pamiętajmy, że rosyjskie ugrupowanie jest bardzo zwarte. Nawet jeśli stracą siły, to mogą się zatrzymać. Nie ma takich rajdów, jakie pamiętamy z pierwszego miesiąca wojny. To nie jest coś, co nazywam „zakażeniem krwi”, gdzie do przodu suną wąskie, czerwone linie atakujących, które Ukraińcy sprawnie atakowali i niszczyli ze skrzydeł. To jest klasyczne, rosyjskie uderzenie: szerokim frontem, bez zagrożenia skrzydeł i tyłów. W każdej chwili mogą się zatrzymać i ustabilizować front – podkreśla.

Źródło: o2.pl